W ciągu pierwszych 100 lat obecności europejczyków w Nowym Świecie populacja rdzennych mieszkańców obu kontynentów Ameryk zmniejszyła się o 90 %. Przyczyniły się do tego wojny prowadzone przez konkwistadorów i osadników, niewolnictwo ale przede wszystkim nowe nieznane choroby. Niewielka część która przetrwała ulegała przez kolejne stulecia stopniowej erozji kulturowej, zmianie zwyczajów, obrzędów religijnych i zmianie sposobu życia. 

Dzisiaj w Amerykach rdzenni mieszkańcy stanowią niecały 1 % mieszkańców. Ci którzy oparli się wielowiekowej nawałnicy żyją zgodnie ze swoimi zwyczajami, kultywując wierzenia i broniąc się w nierównej walce o tożsamość.

W ciągu ostatnich kilkunastu lat, podróżnik i fotograf Dominik Bac odwiedził kilkanaście tradycyjnie żyjących plemion zatrzymując na kliszy portrety rdzennych mieszkańców. Jak mówi:

“Lubię wracać do maleńkich osad na skraju cywilizacji. To jakby Świat równoległy, inny wymiar gdzie rytm wyznaczają dalej wschody i zachody słońca, wegetacja roślin i proste życie w rodzinnych i klanowych społecznościach według prastarych wierzeń”

Na fotografiach możemy zobaczyć:

Kogi, Wiwa i Arhuacos – plemiona zamieszkujące góry Sierra Nevada de Santa Marta w Kolumbii. 400 lat temu nie godząc się na podległość konkwistadorom odeszli w wyższe partie gór gdzie do dzisiaj żyją w równoległym do otaczającego góry Świata wymiarze.

Guna (Kuna) – plemię zamieszkujące głównie wybrzeże przesmyku Darien między Kolumbią i Panamą. Pomimo łatwości kontaktu z cywilizacją utrzymują samorządową autonomię i żyją według swoich praw i zwyczajów, ściśle kontrolując obecność odwiedzających na ich terenach

Embera – zamieszkują gęste lasy prowincji Choco i przesmyku Darien, znawcy lasu tropikalnego, niezwykle weseli i pozytywnie nastawieni. Ich tereny są nieustannie zmniejszane poprzez postępujące rolnictwo i hodowlę bydła.